NOWOŚCI: Anna Wasilewska - Oulipo, czyli recepta na życie bez końca | KIERMASZ W KSIĘGARNI LOKATOR | więcej






igoogle rss

ANKIETA

ZAKAZ PALENIA TYTONIU W KNAJPACH?
* 70% -- Tak
* 26% -- Nie
* 2% -- Obojętne
liczba głosów: 368
archiwum ankiet


OGLĄDALNOŚĆ

najczęściej odwiedzane w ub. miesiącu:
* Filmowe Koło Rosji (413)
* FRANCISZKA THEMERSON (363)
* KASPAR HAUSER (310)

najczęściej odwiedzane w całej historii:
* FRANCISZKA THEMERSON (23956)
* (23138)
* KASPAR HAUSER (21034)


forum
LOKATOR > MOSTOWA 1
2011-06-26


PIO
ŻYCIE BITWA MORSKA
2010-12-12


album
10 URODZINY KLUBU LOKATOR
2011-05-19


galeria
10 na 10 - Gregory Michenaud - Sąsiedzi
2011-06-01

mrówkojad
Mrówkojad, numer 52, styczeń 2011


księgarnia
KWIATKI
JERZY FRANCZAK



lokator
ROBERT OSTASZEWSKI

oglądasz archiwalną wersję strony -- za 10 sek. nastąpi automatyczne przekierowane do aktualnego serwisu -> www.lokatormedia.pl.

jeśli chcesz kontynuować oglądanie archiwum, kliknij -> tutaj.

nowosci

Anna Wasilewska - Oulipo, czyli recepta na życie bez końca

data: 2011-06-20 (poniedziałek) godz. 20:00 [wstep wolny]

kategoria: nowosci




Zdawać by się mogło, że to tylko zwykła, życiowa sytuacja. Trzeba poprosić szefa o podwyżkę. Ale najpierw warto rozważyć, czy szef jest w swoim biurze, czy go tam nie ma. Bo jeśli go nie ma, zaczekasz na korytarzu. Czy zaproponuje ci, żebyś usiadł? Czy jest w dobrym humorze? Co było na obiad w stołówce? Ryba czy jajka? Czy się nie zatruł? Czy nie zadławił się ością? A co, jeśli okaże się, że ma na twarzy czerwoną wysypkę? Może jego córki zapadły na odrę i go zaraziły? Dwie z nich, a może trzy? Albo cztery? Wszystkie te pytania rozwidlają się na kolejne możliwości, które Perec rozpisał na linearną narrację, złożoną z jednego tasiemcowego zdania. A w dowód jej niedorzeczności usunął znaki przestankowe, kropkę stawiając dopiero na końcu. Stąd fraza „Zawsze trzeba upraszczać”, która powraca chyba 15 razy na 75 stronach wydanej właśnie po polsku książeczki Georgesa Pereca. Powstał efekt po trosze przypominający „Rzepkę” Tuwima, który w każdej dodanej zwrotce przytacza wcześniejsze sytuacje. Ta krótka opowiastka jest rezultatem literackiej zabawy osnutej na kanwie „schematu organizacyjnego”, wykresu, który Perec zapożyczył od swojego przyjaciela, pracownika „naukowego centrum obliczeniowego”, i spożytkował go w prześmiewczej formie, próbując wyczerpać wszystkie ewentualności. Fabułą rządzą tu funkcje logiczne: propozycja, alternatywa, hipoteza pozytywna, hipoteza negatywna, wybór, wniosek.

Książki nie zawsze ukazują się w takiej kolejności, w jakiej zostały napisane. Utwór O sztuce oraz sposobach usidlenia kierownika działu w celu upomnienia się o podwyżkę powstał w roku 1968, zaraz po Bajce na twoją modłę Raymonda Queneau, na którą stanowi odpowiedź. Queneau pozostawiał czytelnikowi całkowitą swobodę w pokierowaniu losami trzech zielonych groszków, wybudzonych z sennego koszmaru, dając mu zarazem możliwość wielokrotnej i za każdym razem odmiennej lektury. Perec, odwrotnie, nie pozostawia czytelnikowi wyboru i niczym odkurzacz wsysa wszystkie potencjalne rozwiązania, pokonuje wszystkie możliwe trasy.

W wydaniu książkowym ta powiastka ukazała się dopiero w roku 2008, zasilając zbiór pośmiertnie wydanych utworów Pereca. Za życia Perec zdążył jeszcze wydać sceniczną przeróbkę tej książeczki i włączyć ją do tomiku Teatr I (1981). Oprócz Podwyżki tomik ten zawiera sztukę Schowek Parmentier, nawiązującą do dramatu Sartre’a Przy drzwiach zamkniętych, ale również do Sześciu postaci w poszukiwaniu autora Pirandella. Sześć postaci pod milczącym nadzorem strażnika obiera ziemniaki w zamkniętej przestrzeni. Nie wiadomo, kim są, gdzie są ani też jaki jest powód ich izolacji. Wiadomo tylko, że była jakaś wojna. Treścią ich dialogów jest nie tylko uprawa ziemniaka, lecz rozmaite historie, prawdziwe bądź zmyślone, sny i fantazje, koszmary i przywidzenia, które splatają się we wspólnie wysnuwaną opowieść, wybrzmiewającą nutami zarazem absurdu, czarnego humoru, groteski i patosu. Jest tu banalna historia miłosna dziewczyny, która zaręcza się z młodzieńcem spotkanym na plaży, kradnie dla niego oszczędności swojego dziadka, ale chłopak okazuje się draniem; jest historia o Senegalczyku „poznanym przed laty w Kambodży”, który „z kawałkiem czosnkowej kiełbasy” czeka na pociąg, ale pomylił kierunek i znalazł się w Dżakarcie etc. Perec prowadzi dialog z całą tradycją europejskiego teatru i wplata w swój utwór cytaty i odniesienia do wielu słynnych dramatów, m.in. Szekspira, Becketta czy Ioneski.

Ale wszystkie te tytuły to zaledwie przymiarki do głównego dzieła Pereca, jakim jest „Życie instrukcja obsługi. Fabuła tej dwukrotnie wydanej w Polsce powieści przedstawia historię dziesięciokondygnacyjnej paryskiej kamienicy. Postacią centralną jest ekscentryczny milioner i podróżnik, Bartlebooth, który w odwiedzanych portach maluje akwarele, robi z nich puzzle, a potem je niszczy. Akcja rozgrywa się w chwili śmierci Bartlebootha, ale obejmuje siedemdziesiąt pięć lat, opisując wnętrza oraz powikłane losy lokatorów. Skomplikowaną strukturę powieści wyznaczają trzy wzorce: reguły kombinatoryki, zasada puzzli oraz ruch szachowego konika. Perec wyznał, że długo nie potrafił rozstać się z Życiem instrukcją obsługi. Gabinet kolekcjonera (1979) jest „dogrywką” tego dzieła, jego brakującym, setnym rozdziałem. Opowieścią o podwójnej mistyfikacji i o zemście. Tytułowy Gabinet kolekcjonera to obraz namalowany przez genialnego fałszerza, Heinricha Kürza. Zamówił go Hermann Raffke, bogaty piwowar z Lubeki i amator sztuki. Został uwieczniony we własnym gabinecie w otoczeniu ulubionych obrazów. Na portrecie artysta umieścił również swoje dzieło, i kolekcjoner ma przed oczami płótno „przedstawiające go w chwili, gdy podziwia własne zbiory, oraz wszystkie te obrazy na nowo pomniejszone – i tak dalej w pierwszym, drugim, trzecim odbiciu, aż wreszcie stają się one ledwie dostrzegalnymi śladami pędzla”. Odbywa się wernisaż, wystawa ma zawrotne powodzenie. Obraz fascynuje dzięki grze lustrzanych odbić, która otwiera się na ideę Wiecznego Powrotu. Fascynuje także co innego: otóż artysta nie kopiował dosłownie, za każdym razem wprowadzał drobne, niemal niedostrzegalne zmiany. Po śmierci piwowara portret trafia do jego krypty, a obrazy z prywatnej kolekcji na aukcję i zostają sprzedane. Finał przynosi niespodziankę, wychodzi na jaw wyrafinowana piętrowa manipulacja, ale lepiej, jeśli czytelnik odkryje ją samodzielnie. Centralną kwestią tej powiastki są pytania o granice sztuki, o status autentyczności każdego dzieła sztuki, o relacje między kopią a oryginałem, rzeczywistością a zmyśleniem.

Wszystkie te utwory, jakkolwiek tak różne, mają pewien wspólny rys. „Niemal każda z moich książek posiłkuje się jakimś formalnym rygorem lub oulipijską strukturą”, wyznał Perec, który w 1967 roku trafił do OuLiPo (Ouvroir de Littérature Potentielle, czyli Warsztatu Literatury Potencjalnej). Już wcześniej prowadził formalne poszukiwania i wymyślał pisarskie procedury zbieżne z programem grupy założonej przez Raymonda Queneau i matematyka François Le Lionnais.

W ubiegłym roku minęło 50 lat od powołania OuLiPo, formacji znanej chociażby z monograficznych numerów „Literatury na Świecie”, której protagonistami byli członkowie grupy: Georges Perec, Harry Mathews, Raymond Queneau, Italo Calvino. OuLiPo nie tylko przetrwało, ale nadal miewa się dobrze, co w czasach wyczerpania się nurtów awangardowych i znużenia wszelkimi -izmami jest ewenementem. W czym można upatrywać przyczyny tej długowieczności? Receptura jest prosta i nadal skuteczna. Program grupy jest wypadkową literatury i matematyki, a raczej spotkania retoryki i poetyki z logiką i kombinatoryką. Motorem twórczości literackiej są dobrowolnie przyjęte formalne rygory, posiłkowane matematycznymi zasadami.

Do swoich prekursorów, zwanych „plagiatorami przez antycypację” oulipijczycy zaliczają przede wszystkim Wielkich Retoryków (francuskich poetów, działających w okresie od 1470 do 1520 roku), od których zapożyczyli nazewnictwo: contrainte (przymus, rygor) oraz ouvroir (warsztat), czyli miejsce, w którym zbierali się mnisi, żeby oddawać się rozmyślaniom i medytacji. Wśród antenatów znaleźli się także trubadurzy z Arnaut Danielem, rosyjscy formaliści z Chlebnikowem, jak również Mallarmé, Alfred Jarry, Raymond Roussel.

Do ulubionych gier literackich OuLiPo należą rebusy, kalambury, lipogramy (utwory napisane bez określonej głoski), palindromy (czyli teksty, które czytane z lewa w prawo i wspak mają to samo brzmienie). Najdłuższym lipogramem jest powieść La Disparition (Zniknięcie) Pereca, pozbawiona najczęściej występującej w języku francuskim samogłoski „e”. Najdłuższy palindrom, także autorstwa Pereca, składa się z 1247 słów i 5566 liter. Ulubionym ćwiczeniem czy też wprawką oulipijczyków jest zabawa S+7, czyli fabrykacja tekstu, w którym każdy rzeczownik zostaje zastąpiony przez siódmy kolejny rzeczownik występujący w słowniku. Nie wspominając już o praktykowaniu sekstyny (wiersza w sześciu strofach, przy czym każda strofa składa się z sześciu wersów), czy moralności elementarnej, regularnej formy poetyckiej, którą wymyślił Queneau. Tak ją przedstawiał: „Mam nową formę wiersza. Połączenia rzeczownika z przymiotnikiem, które czasem się powtarzają, tworzą swego rodzaju asonanse i powstaje utwór zbudowany na systemie wewnętrznych odbić. Słuchając ich, słyszę jakby chińską muzykę, uderzenia gongu”. Wiersz składa się z trzech cząstek. W pierwszej występują trzy ciągi+1, np. „otwarte drzwi, zamknięte okno, niebieskie krzesło”, a pod spodem, w osobnej linijce, jeszcze jedna zbitka, np. „pusty dom”; w drugiej siedem krótkich linijek, w których wykorzystane są gramatyczne i składniowe możliwości języka, a każdy wers zawiera od jednej do pięciu sylab; w trzeciej dochodzi do konkluzji, i w pojedynczym ciągu+1 złożonym z 8 wyrazów powraca mariaż rzeczownika z przymiotnikiem i powtarzają się niektóre z 24 słów użytych w pierwszej części. Wielkie znaczenie ma także forma graficzna.

Do dzieł napisanych według oulipijskiej receptury, oprócz Życia instrukcji obsługi należą m.in. Jeśli zimową nocą podróżny i Zamek krzyżujących się losów Calvina, Osobne przyjemności Harry Mathewsa, Sto tysięcy miliardów wierszy Queneau. Ćwiczenia stylistyczne Queneau napisał jeszcze w roku 1947. Jego siła polegała na tym, że wymyślił OuLiPo nie w wyniku teoretycznych założeń, lecz pisarskiej praktyki. Zbudował oulipijski program w opozycji do grupy surrealistów i André Bretona. A zatem żadnych dogmatów, politycznego zaangażowania, ideologii, żadnych sporów światopoglądowych. I żadnej hierarchii, żadnego wykluczania i ekskomuniki. (Za czasów swojej przynależności do ruchu surrealistów Queneau wiele wycierpiał w nieustannych rozgrywkach przyjmowania i wykluczania).

Jak również żadnej inspiracji, o której mawiał: „Prawdziwy pisarz nigdy nie ulega inspiracji, jest nieustannie zainspirowany”. To rygor, konstrukcja i eksperyment są kołem zamachowym literatury. A także gwarancją całkowitej wolności. „Klasyk, który pisze tragedię i przestrzega pewnych reguł, więcej ma swobody niż poeta, który pisuje wszystko, co przychodzi mu do głowy, pozostając niewolnikiem reguł sobie nieznanych”. Gotowe struktury literackie zapewniają pisarzowi stan nieustającej gotowości. Są tylko pustym pojemnikiem.. „Szczury budujące labirynt, z którego mają się następnie wydostać” – brzmi oulipijska dewiza.

Toteż odwrotnie niż to zwykle bywa z grupami literackimi, które umierają wraz z odejściem swoich założycieli (a tak się stało w przypadku surrealizmu czy nowej powieści), OuLiPo nadal trwa. Liczy sobie dziś 38 członków, z których 12 nie żyje. Jedna z zasad głosi, że oulipijczykiem zostaje się raz na zawsze, nawet po przejściu na stronę niebytu. Nikt nie umiera. Istnieje tylko jeden sposób, żeby odejść z OuLiPo: trzeba popełnić samobójstwo w obecności notariusza, i to po złożeniu deklaracji, że jedynym powodem jest chęć zerwania z OuLiPo. Do OuLiPo można zostać tylko dokooptowanym, i to za jednomyślną zgodą wszystkich członków. Kandydowanie jest wykluczone. Członkowie ugrupowania spotykają się raz w miesiącu, w ścisłym gronie, na sesjach warsztatowych, które przebiegają według niezmiennie trójdzielnego rytuału: création (propozycje nowych rygorów), rumination (rozważanie pomysłów istniejących w zalążku, érudition (lektury, odniesienia). Nieobecni członkowie są usprawiedliwieni „pour cause de décès” (z powodu zgonu).

Humor, także czarny, jest nieodzowną przyprawą oulipijskich dań. Aspekt ludyczny to bowiem niezwykle istotny element programu OuLiPo, czy też produkt uboczny teoretycznych założeń. Wiele oulipijskich utworów doskonale bawi czytelnika, mimo że trudno im odmówić eksperymentatorskich zamysłów. Sami oulipijczycy od kilkunastu lat spotykają się z publicznością, potwierdzając ciągłość i atrakcyjność swoich praktyk. Raz w miesiącu, zawsze w drugi czwartek, odbywają się publiczne lektury na obrany temat. Na przykład „Styl kolonialny”, „Czarny humor”, „Oulipo rokoko”. I te lektury przyciągają tak liczne grona wielbicieli, że grupa już czterokrotnie zmieniała miejsce spotkań, żeby pomieścić wszystkich entuzjastów. Od roku 2005 areną tych spektakli (bo są to krótkie, trwające niewiele ponad godzinę spektakle) jest audytorium Bibliothèque Nationale de France w Paryżu.

W ubiegłym roku OuLiPo obchodziło swoje 50-lecie, ale ponieważ każdy rok odpowiada jednemu stuleciu, wielka retrospektywna wystawa w Rennes nosiła tytuł: „OuLiPo, piąte tysiąclecie”. Obchody zatoczyły szeroki krąg, sięgając do Berlina, Nowego Jorku i Rio. Miarą sukcesu są wciąż coraz liczniejsze konferencje, warsztaty z udziałem stażystów, kolejne tomy (ósmy w przygotowaniu) Biblioteki Oulipijskiej, która scala publikowane w broszurach utwory. Liczne są też klony OuLiPo, odwołujące się do innych dziedzin sztuki, jak na przykład OuBaPo (komiks), OuPeinPo (malarstwo), OuSonMuPo (Dźwięk i Muzyka), OuTraPo (Tragikomedia) czy nawet OuCuiPo (Kuchnia). Także przestrzeń publiczna nosi już gdzieniegdzie oulipijską pieczęć. Na przystankach linii tramwajowej w Strasburgu zamiast reklamy pasty do butów czy proszku do prania można przeczytać pisane na zamówienie teksty OuLiPo. Fasadę biblioteki uniwersyteckiej Paris VIII w Saint-Denis zdobi oulipijski poemat, a na 170 elementach esplanady w Rennes figuruje tekst, który odczytywany w obu kierunkach, brzmi całkiem inaczej.

Praktyki OuLiPo są zaraźliwe. W Polsce ta formacja ma swoich entuzjastów wśród młodych artystów skupionych wokół galerii i wydawnictwa Lokator na krakowskim Kazimierzu. We Włoszech od dawna (od 1990) działa włoska odnoga grupy OpLePo (Opificio di Letteratura Potenziale). Działa przy pełnej aprobacie Umberta Eco, ale bez jego udziału. Eco, wielki sympatyk grupy, poprzestaje na przedstawianiu się jako „Pan Jourdain, który uprawia OuLiPo, nic o tym nie wiedząc”.

www.lokatormedia.pl


^^^ | dodaj komentarz | przeczytaj komentarze (1)


KIERMASZ W KSIĘGARNI LOKATOR

data: 2011-06-06 (poniedziałek) godz. 20:00 [wstep wolny]

kategoria: nowosci

^^^ | dodaj komentarz | przeczytaj komentarze (0)


Mrówki w "KWIATKACH" Jerzego Franczaka

data: 2011-05-31 (wtorek) godz. 20:00 [wstep wolny]

kategoria: nowosci

Uwaga z okazji dnia dziecka, "KWIATKI" w LOKATORZE !!!



Przez trzy dni 1-3 czerwca do każdego zakupionego w księgarni klubu LOKATOR egzemplarza "Kwiatków" Jerzego Franczaka, dołączamy Art-zin "Mrówki w czekoladzie" z 18 czarno-białymi ilustracjami Soni Franczak.

Ilość mrówek ściśle określona. ZAPRASZAMY !!!

LOKATOR ul. Krakowska 27 od 12.00 do 20.00

^^^ | dodaj komentarz | przeczytaj komentarze (0)


BAJKOWY KIERMASZ KSIĄŻEK DLA DZIECI

data: 2011-05-25 (środa) godz. 20:00 [wstep wolny]

kategoria: nowosci

BAJKOWY KIERMASZ KSIĄŻEK DLA DZIECI
KSIĘGARNIA KLUBU LOKATOR > 25.05 do 1.06.2011
od 12.00 do 20.00 (niedziele zamknięte)


^^^ | dodaj komentarz | przeczytaj komentarze (0)


10. urodziny klubu Lokator

data: 2011-05-13 (piątek) godz. 20:00 [wstep wolny]

kategoria: nowosci



Art-zin "Mrówki w czekoladzie. Pamiętam, że..." oraz urodzinowa instalacja "10 na 10" będą atrakcjami 10. urodzin słynnego klubu Lokator.


Klub, wydawnictwo, księgarnia z czytelnią, sala wystawowa, galeria grafiki, fotografii, malarstwa, miejsce wieczorków autorski i koncertów, kino - różnorodność i zakres działania tego lokalu zaskakuje i imponuje. Nic dziwnego, iż klub Lokator stał się miejscem niezwykle popularnym, będącym jednym z żelaznych przyczółków nie tylko Kazimierza, ale i całego Krakowa. Początki tego niezwykłego klubu sięgają 2001 r., kiedy to otwarcie zostało zainicjowane wystawą fotografii Piotra Kalińskiego - osoby do dziś ściśle związanej z tym miejscem. Wówczas klub mieścił się przy ulicy Krakowskiej 10. Po pięciu latach Lokator zmienił lokalizację na Krakowską 27, gdzie ma siedzibę do dziś. Przez lata Lokator rozszerzał działalność, stając się jednocześnie kawiarnią, miejscem spotkań, galerią oraz wydawnictwem, które ma na koncie od lat wydawany art-zin "Mrówki w czekoladzie", kulturalny miesięcznik "Mrówkojad", a także publikacje książkowe.

Obecnie Lokator nie tylko skupia wokół siebie wierną grupkę artystów różnych dziedzin, ale dzięki swojej niezwykle życzliwej atmosferze stał się miejscem przyjaznym i otwartym. W 2009 r. został laureatem nagrody Kulturalne Odloty w plebiscycie organizowanym przez "Gazetę Wyborczą".

10. urodziny Lokatora w czwartek o godz. 20, ul. Krakowska 27. W ramach urodzinowych obchodów m.in. odsłona projektu "10 na 10", czyli prezentacja klubu autorstwa: Joanny Gorlach, Ewy Borysewicz, Filipa Sułkowskego, Waldemara Libery, Kuby Pierzchały, Marca Brunier-Mestasa, Gregory'ego Michenaud, Mateusza Kołka, Michno&Chihno, Bogusława Bachorczyka. Poza czwartkową imprezą odbędą się również imprezy towarzyszące, a wśród nich najbliższa, w sobotę 14 maja (godz. 20), podczas której wystąpi polska grupa Automatomy a 21 maja (godz 20.00) słowacki duet LONGITAL !!!

źródło: http://cjg.gazeta.pl/CJG_Krakow/1,105388,9583501,10__urodziny_klubu_Lokator.html

^^^ | dodaj komentarz | przeczytaj komentarze (0)


Mrówkojad* na mieście!!!

data: 2011-04-09 (sobota) godz. 20:00 [wstep wolny]

kategoria: nowosci

Kolejny, tym razem 55 numer Mrówkojada* jest już na mieście, a w nim:
Mariusz Frukacz rozmawia z Ewą Borysewicz,
Małgorzata I.Niemczyńska rozmawia z Ignacym Karpowiczem,
Ania Marchewka pisze o "Balladynach i romansach" Ignacego Karpowicza,
a Olga Szmidt o recenzji "KWIATÓW" Jerzego i Sonii Franczak.

SMACZNEGO !!!


^^^ | dodaj komentarz | przeczytaj komentarze (0)


Łączę z Jerzym Franczakiem – relacja z e-spotkania

data: 2011-03-28 (poniedziałek) godz. 20:00 [wstep wolny]

kategoria: nowosci



Tym razem gościem Łącza na serwerze liternet.pl był Jerzy Franczak. Prozaik, eseista, poeta na emeryturze. Opublikował m.in. powieści: “Przymierzalnia” (HA!art, 2008), “Nieludzka komedia” (Wydawnictwo Literackie, 2009) i “Da capo” (Wydawnictwo Literackie, 2010).

Wkrótce ukaże się jego najnowsza powieść “NN”. Pisarz w trzech zdaniach zdradza niedoczytania pikantne szczegóły: “Człowiek bez imienia, leżący na ulicy, w środku śpiącego miasta. Troje przypadkowych przechodniów, eskortujących go na pogotowie i asystujących jego umieraniu. Trzy światy, trzy opowieści osnute wokół milczenia”.

Dlaczego właśnie Lokator? [Panna  Anna]

Bo lokal ten założył mój przyjaciel, więc zacząłem tam bywać, więc pojawili się inni, cała ferajna, a potem zacząłem tam pracować, i tak już zostało.

Jak rozpocząłeś współpracę z krakowskim “Mrówkojadem”? Publikujesz tam krótkie fragmenty prozy, które piszesz razem z Sonią. [Bartek Kościński]

“Mrówkojad” to jedna z wielu inicjatyw Pio [Piotra Kalińskiego], z którym przyjaźnię się od niepamiętnych czasów i współpracuję od lat. Nie było kwestii “zaczęcia współpracy”; raczej oczywista oczywistość, że po raz kolejny (jak np. w czasach “Nowego Wieku”) można razem zrobić coś fajnego. Kawałki, które tam publikowałem jako “Kwiatki”, ukażą się w wersji książkowej już niebawem (na wiosnę). Pisałem je sam! Sonia to moja kilkuletnia córka, która robiła za ilustratorkę.

Jesteś współtwórcą (razem z PIOtrem Kalińskim) książek artystycznych tzw. “bestlookerów”. Co to są te “bestlookery” i czy mają coś wspólnego z liberaturą? [Bartek Kościński]

Pojęcie bestlookera jest starsze od terminu “literatura”. Zawdzięczamy je Stefanowi Themersonowi, który w swoim wydawnictwie Gaberbocchus Press publikował książki nie tylko ciekawe, ale i piękne, tzn. będące same w sobie dziełami sztuki. Eksperyment liberacki to próba przesunięcia granic sztuki słowa (tak, aby obejmowała ona przestrzeń druku i typografię). Bestlooker to siostrzana próba wyzwolenia się z rynkowego terroru, który domaga się bestsellerów. Takie książeczki mają się podobać garstce dziwaków, z założenia nielicznej. W ramach Lokator Bestlooker Publishing z rzeczonym Pio publikujemy dziełka, w których słowa i obrazy dialogują ze sobą na różnych płaszczyznach i wedle rozmaitych, zmiennych zasad. To zupełnie inna praca, niż przygotowywanie książki dla Dużego Wydawnictwa, które – niezależnie od ambicji promowania ambitnej literatury – nastawione jest na zysk i działa pod znakiem bestsellera.

Nie myślisz wydać kolejnej książki z esejami? (podobnej do “Grawitacji”) [maciej gierszewski]

Myślę! Właśnie wydaję! Coś w tym stylu ukaże się za miesiąc, w dzień przesilenia wiosennego – jako “Kwiatki”; rzecz zaczyna się tam, gdzie skończyły się “Grawitacje”. Eseje to może nie są, raczej fragmenty, silva rerum, selva oscura… A nad esejami właściwymi – większymi i bardziej serio – właśnie siedzę.

DALEJ >>>

^^^ | dodaj komentarz | przeczytaj komentarze (0)


OFAFA 2011 - WERDYKT JURY

data: 2011-03-18 (piątek) godz. 20:00 [wstep wolny]

kategoria: nowosci



Protokół z posiedzenia Jury

16.Ogólnopolskiego Festiwalu Autorskich Filmów Animowanych OFAFA w Krakowie

Jury 16. Ogólnopolskiego Festiwalu Autorskich Filmów Animowanych OFAFA 2011 w składzie:

Mariusz Wilczyński (przewodniczący Jury), Balbina Bruszewska, Aleksandra Korejwo, Adam Radziszewski (sekretarz Jury), Rafał Rozmus

po obejrzeniu w dniach 17-18 marca 2011 roku 52 filmów zakwalifikowanych do konkursu na posiedzeniu w dniu

18 marca 2011 roku postanowiło przyznać następujące nagrody:


- w kategorii filmu profesjonalnego:

W kategorii najlepszy film ZŁOTEJ KRESKI nie przyznano, ustanawiając dwie równorzędne nagrody:

SREBRNĄ KRESKĘ - DANNY BOY w reż. Marka Skrobeckiego, prod. Se-ma-for Produkcja Filmowa Łódź

SREBRNĄ KRESKĘ - MILLHAVEN w reż. Bartka Kulasa, prod. Bartek Kulas Kraków

Wobec w/w nagród Aleksandra Korejwo złożyła votum separatum.

SREBRNĄ KRESKĘ dla najlepszego filmu o tematyce dziecięcej DAR SKARBNIKA w reż. Roberta Turło, prod. TVP SA & TV SFA Sp. z o.o. Poznań

BRĄZOWĄ KRESKĘ za debiut – filmowi RYTUAŁ w reż. Zbigniewa Czapli, prod. Studio Munka Warszawa

- w kategorii filmu studenckiego:

GRAND PRIX dla najlepszej etiudy studenckiej – POROZMAWIAJ Z NIM w reż. Agaty Prętka, prod. Uniwersytet Artystyczny Poznań

NAGRODĘ SPECJALNĄ za szczególne walory artystyczne – PROTOZOA w reż. Anity Kwiatkowskiej-Naqvi, prod. PWSFTviT Łódź

NAGRODĘ JURY SUMMERTIME w reż. Cypriana Piwowarskiego, prod. PWSFtviT Łódź

WYRÓŻNIENIE SPECJALNE: DRŻĄCE TRĄBY w reż. Natalii Brożyńskiej, prod. PWSFTviT Łódź


- w kategorii filmu nieprofesjonalnego:

NAGRODĘ GŁÓWNĄ dla najlepszego filmu - EWOLUCJA w reż. Tobiasza Jagiełły, prod. Tobiasz Jagiełło Kłodawa

NAGRODĘ JURYPRZERWA OBIADOWA w reż. Jana Popińskiego, prod. Galeria Entropia/Dziecięca Wytwórnia Filmowa Wrocław


Nagroda Publiczności

COŚ W TYM GATUNKU w reż. Urszuli Palusińskiej, prod. Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie

Na tym protokół zakończono.

Kraków, dnia 18 marca 2011 roku.

^^^ | dodaj komentarz | przeczytaj komentarze (0)


MRÓWKOJAD znowu na mieście!!!

data: 2011-03-15 (wtorek) godz. 20:00 [wstep wolny]

kategoria: nowosci

WIOSENNY numer MRÓWKOJADA krąży po twoim mieście.
A w nim: - Festiwal OFAFA 2011
- JOANNA GORLACH FOTO czyl rozmowy o fotografii
- JOANNA PRODEUS "W ŁÓŻKU Z THEMERSONAMI" :)
- KWIATKI, TAXI i WSZYSTKO JEDNO oraz inne teksty już dostępne w wersji drukowanej !


^^^ | dodaj komentarz | przeczytaj komentarze (0)


Norwida niechybne skonanie ze śmiechu

data: 2011-03-09 (środa) godz. 20:00 [wstep wolny]

kategoria: nowosci



Właściwie ta recenzja nigdy nie powinna powstać, bo pod żadnym pozorem nie powinnam wychodzić z domu w ten szarobury poniedziałkowy wieczór. Zły omen dał o sobie (i to aż nazbyt dotkliwie!) znać już w postaci awarii dwóch tramwajów, którymi próbowałam dotrzeć do celu. Zdeklarowaną fatalistką jednak (poza poniedziałkiem, oczywiście) nie jestem. Zresztą - nie takie rzeczy się zdarzają, kiedy grupa niepoprawnych zapaleńców wywołuje zjawisko w literackim kosmosie dramatycznym określane mianem "Nocy tysięcznej drugiej".


Po pierwsze - już po nazwiskach osób zaangażowanych w DRAMAfon, czyli cykliczne czytania dramatyczne, autorski projekt Borysa Grzegorza Romana, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że trzeba rzucić wszystko i po prostu tam być. Zwykle oszczędzam czytelnika i daruję sobie podobne wyliczanie, bo jakaż jest przyjemność w czytaniu suchych nazwisk, za którymi w dodatku nic ciekawego nie stoi? Ale te wymienię, bo ich posiadacze w pełni na to zasługują: Marcin Kalisz, Wiktor Loga-Skarczewski, Dominik Nowak, Andrzej Popiel, Andrzej Rozmus, Marta Waldera. Po drugie - gdzie indziej można dziś zobaczyć sceniczne zmagania z Norwidem? Choćby chodziło tylko (i aż) o czytanie dramatu. Tak jak jeszcze za życia pisarza, tak i dziś - teatr boi się tego indywidualisty z ironicznym błyskiem w oku. Albo też zwyczajnie brakuje pomysłów na niebanalne realizacje. Gdyby nawet sięgnąć w przysypaną kurzem niepamięci historię teatru polskiego, to wielu nazwisk też się nie dogrzebiemy. Jako najważniejszych piewców Norwidowskiej dramaturgii trzeba wskazać na Williama Horzycę i Kazimierza Brauna, powołać się na Kazimierza Dejmka, i może jeszcze jakieś pojedyncze nazwiska, które nikomu - poza wąskim gronem znawców - nic właściwie nie mówią. Darujmy więc sobie historyczne wojaże, w końcu teatr - ta bodaj najbardziej śmiertelna ze wszystkich sztuk - żyje tu i teraz. Więc zamiast tupać nóżkami, że profanacja, że tak się nie obchodzi z wieszczem, przyjrzymy się lepiej temu "tu i teraz", czyli czytaniu "Nocy tysięcznej drugiej" wyreżyserowanemu przez Marcina Kalisza.

Agnieszka Dziedzic
Teatralia Kraków
8 marca 2011

czytaj dalej >>>

Autorski projekt Borysa Grzegorza Romana
DRAMAfon, czyli cykliczne czytania dramatyczne
Cyprian Kamil Norwid
"Noc tysiączna druga"
reżyseria: Marcin Kalisz
występują aktorzy Starego Teatru i Teatru im. J. Słowackiego:
Marta Waldera, Dominik Nowak, Andrzej Rozmus, Wiktor Loga-Skarczewski, Andrzej Popiel
czytanie odbyło się 24 stycznia 2011 r. w Klubie Lokator w Krakowie.

^^^ | dodaj komentarz | przeczytaj komentarze (0)


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 >>

czas ladowania 0.0435s